Loading images...

Zagraliśmy z sercem!


Uuuufff.
           2-3 na tak trudnym terenie jakim jest boisko w Izdebniku to naprawdę dobry wynik. A jak dodać do tego dzisiejsze warunki pogodowe – to głębokie ukłony wobec zawodników ! Eryn-Jaro: hattrick…i wszystko jasne. Świetna zmiana Radka Grosa. Piękna asysta Mateusza Grosa i wreszcie ambitna gra  Zygmunta Bąby. Tak pokrótce można streścić ten mecz. Ale na pochwałę zasługuje cała drużyna, bo walka była o każdy metr trawy. Gdyby Jaromin wykorzystał dziś wszystkie okazje – mógł ustrzelić z pięć, sześć. Do tego dorzucić jeszcze okazje Bąby, M. Grosa, R. Grosa i wynik mógł być dwucyfrowy.

    Oczywiście – nie było aż TAK kolorowo.Zaczęliśmy niesamowicie spięci. Nic się nie kleiło, a pierwsza stracona bramka w 12 minucie, po błędzie… sędziego (nie gwizdnął ręki) była dopełnieniem obrazu gry.
Jednak szybko się jakoś poukładaliśmy, wyprowadzając raz po raz coraz śmielsze kontry.
   Od początku mówiłem, że na tak krótkim boisku trzeba grać w poprzek i dogrywać w pole karne.Inaczej przeciwnik, zagęszczając środek pola, wybijał wszystko, jednym podaniem stwarzając zagrożenie po naszej stronie.
  Jakby na potwierdzenie moich słów – M.Gros bardzo ładnie przebił się prawą stroną, wrzucił na pole karne Izdebniczan, a tam Jaromin dopełnił dzieła! I kiedy wydawało się, że już ich mamy, bo stwarzaliśmy więcej sytuacji i to my prowadzilismy grę, zostaliśmy surowo skarceni: klasyczne dośrodkowanie z naszej lewej strony  i główka – Kulczyk był po prostu bez szans. BRAMKA DO SZATNI!.
  W przerwie trener nie dokonał ŻADNYCH zmian, a po wznowieniu  przecieraliśmy oczy ze zdumienia, bo gra wyglądała z naszej strony… jeszcze gorzej. Na szczęście ten stan trwał zaledwie kilkanaście minut, a Kowalczyk wprowadził wreszcie korekty w ustawieniu.
  Najpierw po pięknym uderzeniu z wolnego na 25 metrze Łukasza Szczepaniaka ( który rozegrał dziś świetne spotkanie) –  niemal w spojenie słupka z poprzeczką – dobitką wyrównał nasz Super Snajper. Następnie mocna zmianę zrobił na lewej stronie Radek Gros. Błysnął kilkoma rajdami po skrzydle, ośmieszając miejscowych obrońców i po jednej z jego akcji sędzia zmuszony był gwizdnąć „wapno”. Wszyscy wiemy jak to się kończy, gdy do piłki podchodzi Eryn-Jaro. Mielismy jeszcze kilka wyśmienitych okazji: a to Jaromin sam na sam, a to z 2 metrów M. Gros przestrzelił tuż przy słupku, to znowu – Zyga, mogąc strzelać w czystej sytuacji, zagrał do nadbiegającego kolegi, który miał jeszcze lepszą pozycję, ale ten wystrzelił futbolówkę w powietrze.
  Gospodarze nie złożyli do końca broni, raz po raz atakując naszą bramkę. Koncówka naprawdę mogła przyprawić nas o palpitację serca, jednak szczęście dziś było po naszej stronie i to my odbilismy się od dna, inkasując pierwsze punkty w tym sezonie.

Cieszy wygrana, cieszą punkty, ale niepokoi mnie jedna bardzo ważna rzecz:
Błędy w obronie – to już staje się naszą wizytówką. A wystarczyło zrobić jeden – moim zdaniem kluczowy – ruch w ustawieniu: Majda za Mieszczaka.Roszada.Piotrek z pewnością poradziłby sobie świetnie na lewej stronie, a z Edka byłoby więcej pożytku niżli szkody z przodu. Nie mnie oceniać, nie chcę nikogo ganić za słabszą dyspozycję – każdy jest tylko człowiekiem. Jednak to trener powinien pierwszy zauważyć gdzie ma lukę i co należy poprawić.
 Jednak dziś – oczywiście wg mnie – najsłabszym ogniwem okazał się być….właśnie trener.  Pewnie, że wynik stoi za Nim murem,ale….. .  Nie można nie reagować, przegrywając 1-2 i widząc co się dzieje na lewej obronie. Przeciwnik widział- przeprowadzając raz po raz ataki tamtą flanką – a nasz coach wbił się w „przystanek” i…nic.

   Podsumowując: jadąc tam  powiedziałem, że każdy wynik oprócz porażki będzie dla nas sukcesem. Potrzebowaliśmy tego zwycięstwa, bo wszyscy już zaczynali wątpić w to, że stać nas na jakąkolwiek wygraną. Ten mecz tak trochę przypominał mi spotkanie z Kalwarii na wiosnę tego roku. Chłopaki wówczas też tak bardzo chcieli, tak się starali, a nie mogli złapać właściwego rytmu. Jednak i tam i tutaj pokonaliśmy własne słabości i przechylilismy szalę zwycięstwa na własną korzyść. Wtedy – to był impuls na resztę rundy.
Teraz – wierzę, że też tak będzie! I jeszcze jedno: po raz pierwszy wywieżliśmy z Izdebnika 3 punkty.  I tak niech  już zostanie!!

Views All Time
Views All Time
397
Views Today
Views Today
2