Loading images...

NIC SIĘ NIE STAŁO !!!

BRZEZINA – Nic się nie stało!!

 Przegraliśmy 2-0. Albo to po raz pierwszy?? Rozmiary porażki też nie przygniatają, a stracone gole zupełnie nie oddają rzeczywistej sytuacji na boisku.
 Nie spodziewałem się zbyt wiele po tym meczu, więc nie ma co rozdrapywać ran. Za tydzień mamy mecz u siebie, więc może jeszcze uda się ugrać w tej rundzie jakieś punkty.

                                                     

 Obie drużyny weszły w mecz bardzo ostrożnie. My zagraliśmy pierwszą część bez  nominalnego stopera – Damiana.Płonki. Zastępował go Majda.  Nieżle sobie radził na tej pozycji, jednak takie ustawienie spowodowało, że mieliśmy wyrażną lukę w środku pola, którą gospodarze dość szybko wypełnili.

Jednak nie stworzyli jakiejś znaczącej sytuacji, po której mogliby objąć prowadzenie. Wręcz przeciwnie – to my mieliśmy “setkę”: Prawą stroną ładnie przedarł się Jaromin i dograł na piąty metr do Daniela Płonki. Jednak ten trafił wprost w bramkarza. Jakże inaczej mogło poukładać się dzisiaj, gdyby ten gol wszedł…. .Czas pokazał, że nie było to nam dziś pisane…. W przeciwieństwie do gospodarzy. Dziesięć minut przed końcem dostali prezent od naszego bramkarza T.Wadonia. Zamiast piąstkować piłkę na 10-tym metrze, próbował ją ni to łapać, ni przedłużać… nie wyszło, a Zagórzanie skrzętnie to wykorzystali i zrobiło się nieciekawie. 
Aż się bałem o drugą połowę bo wiem co bramka do szatni może zrobić z chłopakami w przerwie. Na szczęście nic złego się nie porobiło. Tyle tylko, że gospodarze bardzo szybko utrudnili nam próby odrobienia strat. Rzut wolny na 20-tym metrze, precyzyjny strzał tuż przy słupku i Wadoń nie miał nic do gadania.
 Mimo to chłopaki nie złożyli broni. Raz po raz próbowali przebić się przez zmasowane szyki obronne gospodarzy, którzy postanowili bronić wyniku, co jakiś czas próbując tylko niezbyt poradnie kontrować. I mógłby to być ich największy błąd w tym meczu gdyby… no właśnie co by było gdyby ? Jeśli skończylibyśmy choć połowę sytuacji w dniu dzisiejszym – rozbilibyśmy Zagórzan na ich własnym boisku. A tak pozostał żal, rozgoryczenie i znów niespokojne spoglądanie w tabelę.

                                    

   Po raz kolejny mam pretensje do trenera. Dlaczego, przegrywając 0-2 nie próbował nic zmienić w zespole? Dlaczego nie dokonał ŻADNEJ zmiany ? Można sobie mówić, że ci którzy byli na ławce nic do gry by nie wnieśli…. Dopóki się tego nie sprawdzi – nigdy się nie przekona. To, że ktoś słabiej wypadł tydzień wcześniej o niczym nie przesądza. Tymczasem najwyrażniej pan Kowalczyk wozi ze sobą rezerwowych aby piłki i sprzęt sportowy nosili. Oczekuję od “kołcza” większej elastyczności w tej kwestii, bo najwyrażniej zmiany to jego największa bolączka od samego początki trenerki w naszym zespole.
  Aż się prosiło – widząc jak gubi się obrona gospodarzy, kiedy tylko podchodzimy wyżej – aby Jaromin zagrał “na szpicy”. Tymczasem często go było widać  nawet na naszej 16-ce.
  Wdrugiej połowie – po wyrzuceniu przez sędziego po jednym zawodniku z boiska – Zagórzanie zamknęli się na swojej części. Myslałem, że trener w końcu wpuści kogoś ze świeżym spojrzeniem, zapasem sił.
NIC Z TEGO. Gospodarze wykorzystali cały limit zmian A moze to właśnie zmęczenie było przyczyną naszej nieskuteczności? Wiemy doskonale, że czasem wystarczy jeden gol by się przełamać.Widać trener nie wiedział… .Szkoda. Nie obwiniam go całkowicie za tą porażkę, ale swoje trzy grosze do niej też dorzucił.
   Dziękuję chłopakom za dzisiejszą postawę w meczu. Za to, że mimo przegranej do końca walczyli, do końca próbowali, starając się choć zmniejszyć rozmiary przegranej. Nie udało się – trudno. Za tydzień też jest mecz i wszystko może się zdarzyć
               
          GŁOWY DO GÓRY I ZNOWU GRAĆ SWOJE !!

ps. Jutro będą filmiki

Views All Time
Views All Time
466
Views Today
Views Today
1