Loading images...

Godne pożegnanie z PP

Porażka 0-1  z Chełmkiem.
    Tak właśnie wyobrażałem sobie pożegnanie  z rozgrywkami w PP. Na luzie, bez spinania o wynik i z możliwością wypróbowania młodych zawodników. Zresztą bardzo dobrze zaprezentowali się wszyscy nasi młodzieżowcy. A na szczególną pochwałę – wg mnie – zasłużył Adrian Wandor. Mam przeczucie, że ten chłopak przysporzy nam jeszcze wiele radości na boisku. Podobnie zresztą jak Szymon Kramarczyk, który – jak widać – ma dobry „ciąg” na bramkę. Szkoda, że nie wykorzystał tego co miał. Za to o Marcinie Sporyszu nawet nie piszę….. ponieważ On już nie gra jak młodzik – to podstawowy zawodnik i solidny obrońca. Bardzo solidny.
 Natomiast Łukasza Płonkę zmienił  Łukasz Kasperek – obaj nie mają się czego dziś wstydzić. Z tego co dostrzegłem, to trener Kowalczyk miał jeszcze do dyspozycji chyba Damiana Walusa, jednak nie wiem co nie pozwoliło Mu wpuścić tego również dobrze zapowiadającego się juniora.
Miałem okazję po raz pierwszy obejrzeć w naszej bramce nowego golkipera – wychowanka Niwy Nowa wieś – Tomasza Wadonia. Co tu dużo mówić – solidny warsztat, ale też przeciwnik nie postawił dziś zbyt wysoko poprzeczki. Dobry występ.Przy bramce nie miał nic do powiedzenia

       Dziś wygrała drużyna piłkarsko lepsza. Nie mam co do tego wątpliwości. Lepsi technicznie. lepiej poukładani i chyba mocniejsi kondycyjnie ( choć też grali bez swego nominalnego bramkarza i trzech podstawowych zawodników). To teraz pomnóżmy sobie ich umiejętności przez dwa i mamy obraz naszego najbliższego  – SOBOTNIEGO – rywala, czyli Kalwarianki. Ale czy nasza okrojona ekipa nie mogła pokonać również „odchudzoną” drużynę z Chełmka ? Oczywiście, że tak. Stworzyliśmy kilka dogodnych, by nie powiedzieć – świetnych okazji:  przestrzeliwali z najbliższych odległości kolejno Jaromin, Gros, Daniel Płonka i wspomniany już Kramarczyk.
Ale nic to. Lepiej, że tak się stało, ponieważ- owszem-  należy docenić zalety takiego meczu jako sparingu z mocnym rywalem, ale nie potyczki o laury w PP. Przecież to nie ma sensu, a często przysparza klubom wielu kłopotów. Dość wspomnieć ostatnią kontuzję Jaromina po meczu z Włosienicą. Kto wie jak by się nam pierwsze mecze potoczyły, gdyby był w pełni sił…
  Właśnie takie spotkania jak dzisiejsze – to idealna okazja do przełamania własnych słabości, czy udowodnienia, że wcześniejsze błędy – to tylko wypadek przy pracy i że to już historia. Solidnie dziś zaprezentował się Edmund Mieszczak. Widocznie problem był „w głowie” a nie w umiejętnościach. Wystarczy nieco więcej pewności i wiary w siebie i wszystko wygląda zupełnie inaczej. Oby forma już tylko rosła!

I jeszcze jedna rzecz, która mnie ostatnio niepokoi:  tracimy bramki ze stalych fragmentów. Obie niemal w identyczny sposób. Ja wiem, że to łatwo mówić z boku, ale musimy bardziej agresywnie kryć w polu karnym przy dośrodkowaniach, bo będzie więcej drużyn, które stałe fragmenty mają opanowane do bólu.
 
     W najbliższą sobotę o godz. 11.00 czeka nas piekielnie trudne zadanie: KALWARIANKA. Nie stracili jak dotąd jeszcze punktu, ba! Tylko dwie bramki! Pokonali również Jałowca u siebie.    No i co? Mamy autobus w bramce postawić? Nic podobnego. Grajmy „swoje” , a murawa przynosi nieraz takie niespodzianki, że hoho!

Views All Time
Views All Time
393
Views Today
Views Today
2